A czy Ty jesteś Januszem?

Zadam Ci pytanie. Nie liczę na odpowiedź. Domyślam się, że prawda może być bolesna….

  • Ile razy zdobywając kesza uczciwie wymieniłe(a)ś fanty?
  • Ile razy zabrałe(a)ś coś z kesza nie dając nic w zamian?
  • Ile razy w zamian za fanta włożyłe(a)ś do pudełka jakąś “pierdołę”?

Ja Wam nie odpowiem na te pytania, bo czuję wstyd. Na pewno kiedyś w swojej karierze popełniłem “babola” i wziąłem fant ze skrzynki nie dając nic w zamian, albo zamieniając coś fajnego na jakiś badziew wygrzebany z kieszeni.

To boli… Boli i smuci. Takie zachowanie sprawia, że przechodzi mi ochota na pakowanie fantów do pudełka…
Znacie to. Świeży kesz. Czeka na pierwsze *TFy. Potem mija miesiąc i okazuje się, że w środku jest tylko zmolestowany logbook, zużyty bilet na kolejkę śląską, kapsel z “tymbarka” z tekstem “Wreszcie coś się dzieje” i jakieś zaśniedziałe jednogroszówki…

A przecież pojechałe(a)ś do hipermarketu, kupiłe(a)ś zestaw pudełek śniadaniowych (z klipsami bo lepsze!). Potem drukowanie logbooka i ew certyfikatów, pakowanie fantów… Talia kart, breloczek, mini-latarka, okolicznościowa przypinka, uniwersalny klucz do serwisowania roweru, fikuśny futerał na telefon… Niby nic, w końcu wygrzebane z dna szafy, albo zdobyte przypadkiem. Niemniej fanty… Miły prezent dla znalazcy… Przypadkiem za miesiąc dostajesz maila od COGu z prośba o sprawdzenie skrzynki, bo są trzy “DNFy”. W wolnej chwili teleportujesz się do kesza… jest pudełko… Widocznie nowicjusze i słabo szukali… Przy okazji zrobisz serwis…
Logbook… Wilgotne ścierwo, bo pękła “strunówka” i nikt nie dał nowej. Wpisy robione Ad hoc, jak popadnie… W sumie dziwisz się temu, przecież są porobione małe rubryczki na nick i datę, ale każdy zrobił to jak chciał, aby szybo, aby +1 do statów.
Sam kesz… Kiedyś, na początku był “bogaty”. Można powiedzieć “tłusty”. Nie wiesz nawet kiedy przestał taki być, a stał się paździerzem…
Ogołocony z fantów, ze sfatygowanym logbookiem, pękniętą pokrywką. Ale nikt na stronie nie logował problemu, ani faktu, że w keszu nie ma nic na wymianę, prócz kapsla i starego biletu…
Kiedy to się stało? nie dojdziesz (jak w tej starej reklamie).

Kiedyś to było…
Tak, było.
Kiedy Polacy w 2000 roku świętowali rocznicę uchwalenia konstytucji, Dave Ulmer schował w Ameryce pierwszego kesza.
Bogato tam było, możecie sprawdzić w Google. Ale wtedy każdy podchodził do tej zabawy na poważnie…
Tak samo czytałem o keszach, gdzie były ukryte np zegarki Casio. Ale to trudne kesze, schowane “na końcu świata”.
Gdyby były dostępne “od ręki” w Polsce – taki Keszingowy Janusz targałby je jak Reksio szynkę…

Kiedyś, na początku mojej zabawy na OC pojechałem po kesza Zimna Wódka OP10D4. Kesz znaleziony, w dużym klipsiaku parę małpek (setki) wódek i innych nalewek.
Wziąłem losową buteleczkę, pojechałem do domu “spakowałem” i podłożyłem tam słoiczek z “kopytem łosia” przywiezionym z Podlasia (CLICK). Po czym Żywcu mi odpisał, że “fant” musi być z akcyzą (CLICK). Miał rację. Taki słoiczek, mimo że z dobrą zawartością – był niepewny. Więc znów pojechałem autem do tego kesza (około 20km) i wymieniłem słoik na szkło z akcyzą. Tak było kiedyś. Właściciel dbał o kesza, a i szukający starał się… Zrobiłem tyle kilometrów “bo wpis w logu”…
A teraz? Szkoda gadać…

Obecnie w tym pudełku nie ma nic prócz logbooka i wilgoci (chciałbym się mylić).

Poczytajcie logi w starych keszach… Często takie skrzynki są ukryte w miejscach ciężko dostępnych (np. góry). Zobaczcie, jak się kiedyś pisało… “Dzięki…blabla… IN: COŚ, OUT: COŚ”… Coś brano i coś dawano…A teraz?

Nikogo nie obwiniam, ale mam nadzieję, że mój wpis zmusi do refleksji i ewentualnej dyskusji…

Pozdrawiam i życzę dużo znalezień.

PS: Czuję, że mógłbym to edytować w nieskończoność i wciąż dodawać tekst… Ale nie będę Was zadręczał. Wierzę, że przekazałem Wam istotę problemu, który mnie męczy…

OC

OpenCaching w Polsce

STRONA GŁÓWNA | FORUM | ABC GEOCACHINGU