Czy na opencaching.pl możliwa jest organizacja MegaEventu? To pytanie towarzyszyło organizatorom eventu Twierdza Modlin wzywa – OP871N od momentu kiedy liczba potencjalnych uczestników zaczęła przekraczać 50 osób. Swój udział zapowiadały ekipy z całej Polski co było dla nas wielkim zaskoczeniem ale i wyzwaniem. Ale plan był ambitny – najpierw zwiedzanie głównego budynku koszar, później keszowanie a na samym końcu ognisko, które miało być naszym małym Grande Finale. Ale po kolei.   Gotowi na zwiedzanie – to idziemy Stawiliśmy się jako pierwsi – ja (Elvis7), Keram58 aby dopilnować wszystkiego i przywitać zainteresowanych keszowaniem po Modlinie. Razem z nami stawili się Emi i CMS, którzy Modlin odwiedzili pierwszy raz w swojej keszerskiej karierze. W oczekiwaniu na początek eventu postanowiliśmy poszukać zalogowanych w okolicy mobilniaków – o ironio w terenie szukaliśmy kesza Leśnik wagabunda, globtroter, powsinoga – OP7939 ;) dobrze, że Wołek nas oświecił co to za KESZ bo byśmy szukali do końca świata.

DSC_0371

Ot widoczek

Wtedy zaczęły nadjeżdżać keszowozy i nadchodzić keszerzy. To był widok – ponad 80 osób, które odpowiedziały na wezwanie Twierdzy Modlin!

DSC_0418

Do obowiązkowego zapoznania

W takim mega składzie wyruszyliśmy na zwiedzanie koszar twierdzy. Pierwszym punktem na naszej trasie była Wieża Tatarska a wraz z nią kesz r00ta7. Stadny wpis i podziwianie widoków m.in. na spichlerz w Kazuniu. Następnie kontynuowaliśmy eksplorację budynku natrafiając na takie cuda jak broszurka „Nauka, światopogląd, moralność” – czyli obowiązkowa pozycja w biblioteczce prawdziwego socjalisty. Co ważne, każdy z uczestników mógł zabrać ze sobą tyle kurzu ile tylko był w stanie wynieść na butach. Ale chyba nikomu nie przeszkadzały takie małe niedogodności gdy mógł zobaczyć takie architektoniczne perełki. O, wujek ma kesza! Kolejnym punktem naszej wycieczki był budynek (i kesze) Korpus Kadetów i Czołg, który społecznie reaktywowaliśmy. Masa żelaza na postumencie robi wrażenie :) W tym miejscu pozdrawiam Pawełka, który towarzyszył mi przez większą część keszowania. Świetnie się sprawdzał w poszukiwaniu mobilniaków i owncachy.  Pamiątkowa fotka i w drogę. Kolejny cel to nic innego jak Biała Wieża. Ale zanim tam dotarliśmy przystanek przy jednym z odkopanych kawałków twierdzy – Tylko proszę mi tam kesza nie zakładać – takie ostrzeżenie zabrzmiało z ust naszej sympatycznej przewodniczki, która już się za keszerami nabiegała. Słychać to było w jej komentarzach, kiedy wypominała nam poprzednie, nie do końca legalne wejścia na teren.

DSC_0577

Kazamaty Twierdzy Modlin

Kto nie był na Białej Wieży ten wie, że nie można żałować ani chwili poświęconej na wejście po tych wszystkich schodkach :) Pani Ela opowiadała a my mogliśmy swobodnie podjąć kesza, który był na samej górze :) a potem szybkie wejście do kotłowni pozwoliło odznaczyć ostatni kesz w budynku koszar jako znaleziony. Ale to nie znaczy, że zwiedzanie można uznać za zakończone! Dzięki uprzejmości naszej Pani Eli, mogliśmy odwiedzić więzienie , z którym wiąże się masa ciekawych historii. Na tym zakończyliśmy zwiedzanie twierdzy – wyruszyliśmy na keszowanie. W tym miejscu podzieliliśmy się na trzy grupy – spacerową, ekstremalną i zakupową. Dlaczego zakupową? Bo ktoś musiał kiełbasę na ognisko kupić ;)   Martwe dusze – czyli czas przejść na dietę ;)

DSC_0686

W końcu to twierdza to i armata musi być

Samochód zaparkowany, kiełbasa kupiona to co robimy? Idziemy z Michaelem coś znaleźć. Zaczęliśmy od Reduty Napoleona, gdzie z uporem maniaka szukaliśmy trzech skrzynek a przecież jest tam tylko jedna. Na całe szczęście udało nam się znaleźć chociaż tego jednego dostępnego OP045E. Ale co mi się bardzo spodobało to powiewająca biało-czerwona flaga na samym szczycie Reduty. Mając jeszcze dużo czasu (i zapasów) ruszyliśmy z Michaelem na skrzynki koło cmentarza wojennego w Modlinie. Przerwa na papierosa i w dalszą drogę wraz z kolejnymi napotkanymi keszerami. Ruszyliśmy po Martwe dusze. Niestety tylko troje z całej ekipy keszerów dało radę wejść po tego tunelu. Reszta solidarnie zapowiedziała przejście na dietę! A tu taki aforyzm – Jak oni znajdują takie miejscówki – odpowiedź Pewnie Osił w nocy wykopuje ;) Z innymi tunelami poszło już łatwiej – większe wejścia to nawet ja dałem radę. Efekt keszowania z ekipą białostocką – zaliczone wszystkie skrzynki na północny wschód od cmentarza. Warto było zobaczyć Skowrona, który na brzuchu zjeżdżał pod schody aby podjąc kesza Czoło Lunety czy posłuchać Mieszka sypiącego dowcipami jak z rękawa. W końcu „opencaching to ludzie”!   Ognisko czyli dietę przekładamy na kolejny tydzień Kiedy silną ekipą doszliśmy ognisko paliło się już w najlepsze a keszerzy odpoczywali po trudzie całodziennego poszukiwania skrzynek. Wszyscy? Nie była bardzo liczna ekipa, która miała ochotę na dużo więcej :) Podjedliśmy kiełbaski, które popilismy złotym trunkiem a potem w drogę przecież kesze Nadzorcówka i Oczyszczalnia same się nie znajdą! Kesze znalezione tak jak nocujące w tym tunelu nietoperze i beczki, które na końcu tunelu stanowiły nienaturalną przeszkodę utrudniającą eksplorację. Nie budząc nietoperzy poszliśmy dalej, ale zaraz z Kaszlem wróciliśmy bo dziewczyny z Łodzi tu jeszcze nie były. W ten oto sposób powstała ekipa, która tego wieczora miała okazje jeszcze trochę się poczołgać. A gdzie – a w najlepszym keszu (w mojej ocenie) w Twierdzy Modlin – Noc jest ciemna i pełna strachu. Aż dziwne, że ten kesz nie posiada kompletu rekomendacji. To co zastaliśmy na miejscu zadowoli każdego nawet najbardziej wybrednego keszera. Przy okazji muszę stwierdzić, że podejmowanie tego kesza wraz z Izeq i Kaszlem3 to była czysta przyjemność. Zwłaszcza ta dyskusja kto idzie drugi :) Aaa i wbrew plotkom żadnego zaginionego oddziału Werwolfu tu nie ma. Dzień się skończył, ekipy zaczęły wracać do domu ale myślę, że nikt nie żałował zarwanej nocy aby tu przyjechać. Za bazylkiem – keszerzy całego świata łączcie się w Modlinie ;)   No i na sam koniec podziękowania od organizatora:

Chciałbym podziękować za przyjęcie „Wezwania Twierdzy Modlin”. Ilość uczestników mnie oszołomiła.

Jestem mile zaskoczony i wdzięczny Wam wszystkim za przybycie zarówno tym z OC jak i GC a także niestowarzyszonym. Jesteście wspaniali a atmosfera, którą stworzyliście to cos czego nie da się opowiedzieć.

Dziękuję Osiłowi za pomoc – Paweł bez Ciebie to wszystko byłoby niemożliwe. ZalewHK za pomoc w przygotowaniach terenu na ognisko – Krzysiek był obecny z nami duchem. Koledze Piotrowi za rozpalenie ogniska. Elvisowi i Tataminiakusowi za pomoc w organizacji wycieczki.

Pani Eli naszej przewodniczce za pokazanie wspaniałych miejsc i za liberalne podejście do braci keszerskiej.

Panom z ochrony za przymknięcie oka na nasze pomysły. Ekipie, która się odłączyła do kotłowni tylko się wydawało, że są niewidoczni. Mieliśmy informacje telefoniczną po paru chwilach, ze grupa około 6 osób wchodzi do kotłowni.

Raz jeszcze dziękuję Wam wszystkim. Jesteście niesamowici.

Zapraszam wszystkich do odwiedzenia Twierdzy Modlin. Do zobaczenia.

 

Komentarzy: 8 .

  1. Psikiszek pisze:

    Przyznam że ta ekipa od kotłowni to Białystok, ale aż żal było nie skorzystać. Jak się potem okazało tylko przetarliśmy szlak dla pozostałych. Zresztą zaraz pojawiła się ekipa z Pomorza, która kesza wyciągnęła, bo mi się nie chciało po rurach skakać.
    Jeszcze raz dzięki za event i opis. Fajnie się czyta o wydarzeniu z perspektywy innej osoby.

  2. izeq pisze:

    O ja! Czuję tę sławę ;)
    Wspomniana ze względu na czołganie się z dwoma świetnymi keszerami po modlińskich tunelach :D Ach, co to była za noc! :D
    Jeszcze raz wielkie dzięki twórcom spotkania i wszystkim, których udało się poznać ;)

  3. lavinka pisze:

    A przechodziliście może koło ptaszarni? Jestem ciekawa, czy prace budowlane się zakończyły i czy jest sens reaktywować jedną moją starą skrzynkę, która wyfrunęła z racji wyburzenia murku.

    • Elvis7 pisze:

      Nie przechodziliśmy ale dla Ciebie dowiemy się o to u modlińskich rezydentów :)

    • Andrzej pisze:

      Odbudowana, ogrodzona, kesza można reaktywować, ale nie w starym miejscu tylko dalej i z drugiej strony. Ale to już nie będzie to!

      • lavinka pisze:

        No niestety, bez pułapek na geokeszerów i możliwości eksploracji obiektu to już nie będzie to. Ostatnio będąc w Modlinie nawet znalazłam nową kryjówkę, ale to już będzie typówka. Może choć pojemnik jakiś fajny zrobię. Tylko znowuż, nie wiem czy w tym roku się uda.

      • http://www./ pisze:

        Yo, that’s what’s up truthfully.

      • http://www./ pisze:

        Tremendous study. Here’s a little to add to the excitement…this TRUMPETS is 870 days from Iyyar17 (the day Noah went into the ark). 870 is the gold brought to Solomon (420+450). 870bc kindom divided God sent Elijah then 870 years later sent Jesus. It’s also 486 from Iyyar17. Solomon needed 900 gold units(shields) on a budget of 666… (900/666)x360…Solomon needed more than a year’s worth. How much? 1.35 of a year or 486! From Tabernacles, this Trumpets is 1,080 days and 726 days. 1,452 b.c. Moses made the Nehushtan…726 years later Hezekiah broke it…726 years later is Jesus.

Dodaj komentarz


Możesz dołączyć zdjęcie do komentarza klikając tutaj.

OC

OpenCaching w Polsce

STRONA GŁÓWNA | FORUM | ABC GEOCACHINGU