Twoje geokeszerskie stadło powiększyło się niedawno o nowego poszukiwacza? – Prawdopodobnie życzliwe sąsiadki, krewne, internet lub dziwne obce kobiety spotykane na ulicy zdążyły Cię już poinformować, że:

  • - matka powinna siedzieć w domu i karmić;
  • - a nie się włóczyć gdzieś;
  • - za długo na spacerze to niedobrze, godzinka wystarczy;
  • - twojemu dziecku jest permanentnie za zimno lub za ciepło, lub za niewygodnie, ewentualnie słońce świeci mu w oczy.

Jednym słowem: o aktywnym keszowaniu całą rodziną zapomnij na najbliższy rok, drogi rodzicu. Chyba, że dysponujesz autem, do którego zmieściłby się cały żłobek – ale wtedy keszowanie nie jest już aktywne. Przynajmniej nie na tyle, by umożliwić szybkie pozbycie się nadprogramowych kilogramów po ciąży.

W obliczu tych porażających faktów nie pozostaje nic innego, jak tylko… olać wszystkich życzliwych, załadować nową bazę do GPS-a, spakować potomka i pójść w teren. Dokładnie tak. Nowy geokeszer w rodzinie wcale nie jest przeszkodą w najambitniejszych nawet wyprawach, co zostało dowiedzione empirycznie oraz potwierdzone przez amerykańskich naukowców na podstawie wieloletnich badań z udziałem kretów. Wystarczy tylko przestrzegać kilku prostych zasad i – o ile dotychczas się tego nie zrobiło – włączyć do swojego teamu towarzysza zwanego zdrowym rozsądkiem.

Acha, i na eventach nie można pić alkoholu od razu po przebudzeniu.

 

Wdrażanie projektu „niemowlak”

trening kondycyjny lvl 100

trening kondycyjny lvl 100

Przygotowania do pieszego keszowania z niemowlakiem należy rozpocząć na etapie, gdy potomek nie został jeszcze opublikowany. Jeżeli jest się przyszłą matką geokeszera, powinno się zadbać o kondycję fizyczną, i to mimo wielkiego bebzola, który skutecznie uniemożliwia schylanie się po skrzynki. O ile wszystko idzie dobrze, jeszcze w piątym miesiącu można skakać przez płoty oraz pojechać na Projekt PL. Warto to wykorzystać, bowiem w dziewiątym pozostaje już tylko smętne człapanie wokół bloku. Jeżeli zaś jest się oczekującym ojcem, można zapisać się na siłownię, zacząć biegać, pływać lub cokolwiek w ten deseń. Wszystko po to, by móc niebawem z powodzeniem pełnić rolę osiołka, na którego grzbiecie nasz mały dżizas będzie przemierzał świat w poszukiwaniu skrzynek.

Na kesze można wyruszyć w zasadzie natychmiast, jak tylko zacznie się normalnie chodzić i sypiać minimum 4 godziny na dobę, czyli po około miesiącu. Na początek najlepiej wybrać skrzynki położone nie dalej niż w promieniu 5 km od bazy. Nie wiadomo jeszcze, z jakim typem keszera mamy do czynienia. Może się okazać wyjątkowo marudnym gościem, a wtedy możliwość natychmiastowego odwrotu będzie bezcenna.

Z czasem kesze wokół domu zaczną się kończyć, zasięg wypraw siłą rzeczy będzie się poszerzał, a nasz potomek nauczy się raz na zawsze, że życie polega na szukaniu pudełek śniadaniowych po krzakach i da za wygraną. Wtedy repertuar można wzbogacić o bardziej zaawansowane typy skrzynek, na przykład te w opuszczonych obiektach (byle nie takich, które naprawdę grożą zawaleniem).

Niestety, na pomoc w rozwiązywaniu quizów nie ma co liczyć i nie będzie jeszcze długo.

Pamiętajmy, że mniej więcej do 3–4 miesiąca życia niemowlę nie orientuje się za bardzo w obsłudze swoich czterech kończyn, a co dopiero GPS-a. Musimy też pogodzić się z tym, że nie będzie podzielać naszego entuzjazmu względem najlepszych nawet sposobów ukrycia, bo zwyczajnie nie kuma, co się wokół niego dzieje. Ma to też swoje dobre strony: nie będzie narzekało przy każdym keszu, jak niektórzy nasi geoznajomi.

 

Ekwipunek

Jeżeli zapewnimy naszemu minikeszerowi odpowiednie warunki bytowe i dostateczną ilość składników odżywczych, to (jak każda roślina) będzie się cieszył dobrą kondycją i łaskawie pozwoli nam siebie ciągać po skrzynkach nawet przez cały dzień.

serwis niemowlaka

serwis niemowlaka

Uwaga: jest to tak zwany miecz obosieczny. Gdy zdarzy nam się zapomnieć któregokolwiek spośród niezbędnych akcesoriów, trzeba będzie wykazać się nadzwyczajną kreatywnością w uzupełnieniu braków lub szybko teleportować się do bazy. Nasze zdrowie psychiczne zostanie narażone na poważny uszczerbek, a uszy (tym razem nie tylko nasze) – na dźwięk o natężeniu podobnym do tego, jaki wydaje startująca rakieta. Albo cztery rakiety. Innymi słowy, nastanie taka jatka, że OP18A2 to pikuś. Dlatego zanim wyjdziesz z domu, upewnij się trzy razy, że masz przy sobie:

  • - butelkę ze smoczkiem;
  • - termos z ciepłą wodą (z wodą! herbata z prądem się nie nadaje);
  • - mleko modyfikowane* (najlepiej w pojemniku klipsowym);
  • - pieluchy (zawsze o dwie więcej, niż Ci się wydaje, że będzie potrzeba);
  • - podkład do przewijania (może być worek do owijania kesza);
  • - mokre chusteczki (dozgonna wdzięczność bezdzietnych uczestników wyprawy gwarantowana);
  • - komplet ubranek na zmianę (niemowlę raczej się nie pobrudzi, ale z wysokim prawdopodobieństwem w najmniej odpowiednim momencie obsika siebie i wszystko wokół).

*Jeśli prowadzisz własną produkcję, to zamiast w akcesoria do karmienia, zaopatrz się w odporność konieczną do obnażania się w randomowych miejscach publicznych.

 

Transport

Podstawowy problem w keszowaniu z niemowlakiem polega na tym, że nie porusza się on dostatecznie sprawnie. Jeśli zdamy się na jego umiejętności w tej dziedzinie, będzie pozostawał z tyłu i opóźniał marsz, aż wreszcie się zgubi i jeśli w porę nie zdejmiesz waypointa, to potem go już nie znajdziesz. Istnieją dwa sposoby, aby temu zaradzić: noszenie lub wożenie.

 

Noszenie

Ta metoda przemieszczania niemowlaka jest szczególnie przydatna, kiedy mamy do czynienia z terenem o poziomie trudności 3 lub więcej, np. jeśli planujemy przedzierać się przez chaszcze, pokonywać duże stromizny lub eksplorować opuszczone budynki. Jedyną, ale dość znaczącą wadą noszenia jest to, że niemowlę z każdym poczynionym przez nas krokiem staje się odrobinę cięższe, w związku z czym trzeba robić częste przerwy. No, chyba że bardzo wzięliśmy sobie do serca porady dotyczące przygotowania kondycyjnego (ale komu by się chciało…).

Przez pierwsze sześć miesięcy życia geokeszer może być noszony wyłącznie w przeznaczonej do tego chuście. Chustonoszenie jest bezpieczne i nie przyczynia się do powstawania wad postawy u naszego kruchego jeszcze malca. Ponadto wzmacnia poczucie bliskości między dużym a małym geokeszerem i umożliwia niemowlakowi poznawanie świata z pozycji innej niż horyzontalna. Istnieje wiele sposobów wiązania chusty: przy odrobinie wprawy na pewno wypracujemy taki sposób noszenia, który będzie wygodny dla obu stron.

Gdy geokeszer skończy pół roku, można rozważyć zastosowanie nosidełka. Nie może być to jednak zwykłe „wisiadełko” dostępne w pierwszym lepszym sklepie. Takie nadaje się co najwyżej na drive-iny, a i to nie do końca, bo zanim się je założy, pozostali uczestnicy wyprawy już dawno będą wpisani do logbooka. Już po 20 minutach przekonamy się, że noszenie dziecka w tradycyjnym nosidełku jest dla niego wybitnie niewygodne (głośno nas o tym poinformuje), a dla naszego kręgosłupa – zabójcze. Jeśli nosidełko, to tylko ergonomiczne, np. mei-tai. Ewentualnie można pozostać przy chuście, bo im dziecko starsze, tym bardziej kreatywnie można je wiązać (jakkolwiek by to nie brzmiało).

noszenie niemowlaka: dobrze

noszenie niemowlaka: dobrze

noszenie niemowlaka: źle

noszenie niemowlaka: źle

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wożenie

wózek leśny aka 7TP

wózek leśny aka 7TP

Zdecydowanie wygodniejszy sposób przemieszczania niemowlaka, zwłaszcza gdy wagowo zaczyna przypominać małego słonia. Doskonałe rozwiązanie, jeśli chcemy keszować przez cały dzień, choć wyklucza eksplorację szczególnie trudnych terenów.

wózek miejski

wózek miejski

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli keszujemy głównie w lesie, należy wybrać masywny wózek na grubych, gumowanych kołach. Z łatwością pokonuje on przeszkody takie, jak korzenie, wystające kamulce, a nawet zwalone konary drzew. W mieście bardziej odpowiedni jest wózek lekki, o małych kołach piankowych. Praktyka wskazuje, że znacznie lepiej radzi sobie z jeżdżeniem po schodach. Łatwiej go także wnieść do budynku nieposiadającego udogodnień dla niepełnosprawnych  lub przerzucić przez ogrodzenie.

 

Potencjalne korzyści

Umiejętnie zastosowany niemowlak stanowi doskonałe maskowanie podejmowanych działań. W końcu kto by się przyglądał, jak jakaś mama-ciama gmera przy wózku, nie?! Obecność niemowlaka wzmacnia także zaufanie mugoli, co wydatnie poprawia dostępność wielu obiektów, do których nie weszlibyśmy w standardowym rynsztunku typu bojówki albo OP1.

OP1 vs niemowlę

OP1 vs niemowlę

Keszowanie z niemowlakiem niesie także nieocenione korzyści dla niego samego (o ile tylko nie zapomnimy go karmić albo gdzieś nam nie wypadnie po drodze). Co prawda nie będzie pamiętał tych wszystkich niesamowitych miejsc, które odwiedził, ale…

Zabierając dziecko na wyprawę, umożliwiamy mu poznawanie otoczenia w znacznie szerszym zakresie niż pokój dziecinny i własne podwórko. Nasze niemowlę szybciej się rozwija, staje się odważne i ciekawe świata. Przyzwyczajone do częstej obecności niezliczonych ciotek i wujków, jest śmielsze, otwarte na innych i łagodnie przechodzi okres lęku separacyjnego.

 

Pięć rzeczy, które powinny Cię zaniepokoić podczas keszowania z niemowlakiem

 

1. Niemowlę wytrzeszcza oczka.

Możliwa przyczyna: nie, to nie z zachwytu. Jest jeszcze za małe, żeby docenić wyjątkowy charakter tego bunkra. Prawdopodobnie chusta jest zawiązana zbyt mocno.

Hint: spróbuj zawiązać chustę ponownie. Uwaga: bez względu na to, jak doskonały wydaje Ci się Twój niemowlak, nie jest tak wstrząsoodporny jak GPS, więc motając chustę, postaraj się go nie upuścić.

 

2. Niemowlę sinieje.

Możliwa przyczyna: weź głęboki oddech. Czy czujesz zapach ropy albo świeżej farby? – Jeśli tak, znajdujesz się w jednym z tych obiektów, do których naprawdę nie można zabrać dzieci.

Hint: ewakuuj się jak najszybciej i wróć po skrzynkę bez niemowlaka. Pamiętaj, żeby nie zostawiać go pod opieką nieznanych Ci osób. Kesz poczeka, aż znajdziesz kogoś odpowiedniego. Naprawdę.

 

3. Niemowlę płacze

Możliwa przyczyna: kto go tam wie.

Hint: musisz reagować szybko. Daj mu chrupkę, inaczej zwabi ochronę. Jeśli jest za małe na chrupki, to znaczy, że masz problem.

 

4. Policja pyta się, co tu robisz z takim małym dzieckiem

Możliwa przyczyna: nie masz przy sobie chrupek.

Hint: powiedz, że robisz ambitne zdjęcia albo że chcesz dojść na dworzec, ale GPS doprowadził Cię tutaj i nie wiesz, gdzie jesteś. Jeżeli dodatkowo masz ze sobą psa, na pewno uwierzą Ci, że wbrew pozorom do obiektu dało się wejść inaczej niż przez tamto okno na pierwszym piętrze.

 

w razie, gdyby coś poszło nie tak, rozejrzyj się za dogodnym miejscem ukrycia niemowlaka

w razie, gdyby coś poszło nie tak, rozejrzyj się za dogodnym miejscem ukrycia niemowlaka

5. Niemowlę przestało się ruszać.

Możliwa przyczyna: naprawdę przegiąłeś.

Hint: popraw uczesanie i zakryj logo na koszulce. Dziennikarze „Super Expressu” już do Ciebie jadą.

Komentarzy: 31 .

  1. Gregor pisze:

    No moja małżonka chodziła przez płoty do geocache’y pod koniec dziewiątego miesiąca i nawet dzień po terminie :)

    • DM pisze:

      o właśnie ja mam termin za 3 tyg. i dziś całkiem nieźle poszło. żadnego człapania wokół bloku nie będzie. po moim trupie ;)

      • Cebulka pisze:

        Pisząc „wokół bloku” miałam na myśli 10 km wokół bloku ;)
        Ja dzień przed porodem hasałam po lesie, a do szpitala poszłam pieszo i pieszo z niego wróciłam, ale nie każdy ma szczęście tak dobrze czuć się w ostatnim trymestrze.

  2. maryush pisze:

    Pikne ;)
    Chociaż ja bym chyba wysłał niemowlaka najpierw na wykłady teoretyczne z keszowania do dziadków, a z ćwiczeniami praktycznymi (szczególnie z urbexów) jeszcze poczekał. Żeby uniknąć tego spotkania z „SE” ;)
    A wózek – polecam Bugaboo kamaleon. Ma 2 kółka duże i 2 małe. Jak teren łatwy to małe z przodu i łatwo skręcać. A jak teren trudny to duże z przodu (zamiana trwa 3 sekundy) i wtedy i po piasku i po śniegu i po korzeniach pojedzie. A jak nam przyjdzie fantazja to odczepiamy jedną oś i mamy taką dwókółkę, za którą oglądają się WSZYSCY na plaży ;)p7270140e.jpgp7270143.jpg

  3. Cebulka pisze:

    Maryush, da się na urbexy, naprawdę, i to bez szkody dla dzieciaka. Tylko nie na wszystkie. Zdjęcia poglądowe z tychże sobie podarowałam na wszelki wypadek ;)
    A za taką furą, to i ja bym się obejrzała…

  4. doc with the dog pisze:

    Na ostanim zdjęciu widać pusty wózek. Czyżby niemowlę przestało się ruszać? ;)

  5. lavinka pisze:

    My wózkowi, bo chusty w efekcie nie wypaliły za bardzo. Może w przyszłości z nosidełkiem się uda. Poniżej śpiąca keszująca Kluska :)
    5bebbcda162c11e2b09522000a1e9bd5_7.jpg

    • maryush pisze:

      To ciekawe, bo u nas dokładnie tak samo – chusty (na które byliśmy napaleni jak szczerbaty na suchary) też nie wypaliły. Użyliśmy ze dwa razy i rzuciliśmy w kąt, za dużo z tym roboty ;)

      • lavinka pisze:

        Ja właśnie jedną sprzedaję (kołyskę bebelulu), elastyka trzymam z nadzieją, że może mi się kiedyś zachce. Jeszcze 2 kilo Kluski więcej i tę drugą także wystawię na allegro. ;)

        • iska pisze:

          No patrzcie, a ja moją chustę uwielbiam. Gdyby nie ona, nie byłabym w stanie ruszyć z młodym na keszowanie. My tylko w chuście buszujemy po lasach i górach :)

  6. Cebulka pisze:

    Lavinka,ja to czekam na Twój poradnik rowerowy ;)

  7. ZoBeR pisze:

    Artykuł bardzo na czasie :D
    obraz00001k.jpg

  8. martuś pisze:

    Ula przeszłaś samą siebie :D

    • r00t7 pisze:

      Ula – zapomniałaś dodać, że czasem dziecko trafi niechcący do szpitala…. :D kij go tam jaki to szpital ;)

      Artykuł MEGA !

  9. MiMPy pisze:

    Keszowanie dobre też na pierwsze skurcze w czasie porodu – sprawdziliśmy i polecamy :)

  10. meteor2017 pisze:

    A czy może być termos z kawą? Kawa z cukrem i mlekiem, mogę się poświęcić i zaprawić mlekiem modyfikowanym ;-)

    Hmmm, mam wrażenie że macie tę samą instrukcję obsługi bobasa ;-P
    IMG_4703.JPG

  11. gzr pisze:

    Nie mam dzieci, ale artykuł ubawił mnie do łez:D.

  12. Kika pisze:

    Ha ha ha – niezły poradnik, zrywaliśmy boki z Chesterem – czyli jak się chce to można!
    Jeżeli mnie pamięć nie myli to młodszy Harpusa był na swoim pierwszym keszowaniu w 2 tygodniu życia – to się nazywa geomaniak;)

  13. łowca pisze:

    Poradnik – rewelacja. I od razu mam podpowiedź na nieodległą przyszłość, jak dzieciaki zaczną dreptać. Schylanie się i trzymanie za małe łapki to najszybsza droga do nabawienia się poważnych zwyrodnień kręgosłupa. Polecam zapięcie dziecu szelek i uwiązanie do nich dwupunktowo (na ramionach) linki. Podniesienie upadłego maleństwa – skuteczne. Ewakuacja przed szarżującym z krzaków kundlem – błyskawiczna. A potem wydłużamy linkę i pozwalamy na samodzielne zwiedzanie świata.

  14. Haletha pisze:

    Świetne:D Jak się tutaj dodaje rekomendacje?

  15. moehreneule pisze:

    Genialny artykuł :)
    Mój mały geokeszer skończył 15 miesięcy i zaliczył już kilkaset keszy w outdoorowym wózku. Teraz dzielnie i aktywnie pomaga mamie w polowaniu na skzynki.
    Obecnie osiągnął już level: fotelik rowerowy i mogę śmiało powiedzieć, że to jest dopiero hardcore.
    Czekam na poradnik szybkiego „montowania” i „wymontowywania” małego keszera z fotelika rowerowego.
    cacher_baby.jpg

  16. iska pisze:

    Czytam, czytam i widzę nas samych :) jak miło że więcej mam szkoli nowych keszerów już od początku. Mój dzielny mały poszukiwacz skarbów rozpoczął przygodę z geocachingiem razem ze swoja mamą, gdy miał pół roku. Wcześniej jednak nie stroniliśmy od pieszych wycieczek i piszę to do wszystkich rodziców: Tachajcie swoje dziecko ze sobą wszędzie gdzie się da!! To nie wyrośnie na kanapowca i będzie zdrowe :D

  17. DriadaK pisze:

    Doskonały artykuł – dodaje odwagi wszystkim rodzicom (także tym przyszłym):D
    Dzięki!! :D

  18. Maciejoos92 pisze:

    haha art mega, więcej takich :)

  19. tu&ja pisze:

    Artykuł prześwietny :-) Przeczytałam z zachwytem i ubawem do łez, chociaż etap keszowania z niemowlakiem przegapiłam – dowiedziałam się o geocachingu dopiero kilka miesięcy temu, skutkiem czego zaczęłam działać od razu z aktywnym 6,5-letnim keszerem, którego baaaardzo wciągnęła zabawa. Ale jak był niemowlakiem chodziłam z nim wszędzie, od 5 tygodnia życia jeździł ze mną w góry – i nadal to robi, napodróżował się w życiu niemało, dlatego ten artykuł jest bardzo bliski memu sercu. I trochę sentymentalny dla mnie, mimo wszystko – bo choć keszuję z pierwszoklasistą, to etap włóczęgi z nosidłem/chustą pamiętam doskonale… To niedawno było przecież! Ode mnie gwiazdka ;-)

  20. rad pisze:

    Artykuł fantastyczny!!! Do pieszych wypraw polecamy nosidło z prawdziwego zdarzenia jaki jest np. Deuter Kid Comfort. Super wygoda dla malucha jak i rodzica.

    922958_488950321178931_1905278878_n.jpg

  21. Cudowny blog, pisany przez rozsądną kobietę. Bardzo mi się tu u Ciebie podoba, i chyba zagoszczę na dłużej. Mam nadzieję, że pozwolisz? :) Znalazłam się tu przypadkowo, ale bardzo zainteresowała mnie tematyka, na którą piszesz. Uwielbiam aktywny wypoczynek, stąd to co piszesz w jakiś sposób jest mi bliskie. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Oby tak dalej!

    P.S. Piszesz w lekkim, interesującym, ciekawym stylu. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz


Możesz dołączyć zdjęcie do komentarza klikając tutaj.

OC

OpenCaching w Polsce

STRONA GŁÓWNA | FORUM | ABC GEOCACHINGU