Jaskinia Studnisko
Ranwers, 24 czerwca 2012

Jeszcze przed Zlotem wiedzieliśmy, że Sebastian będzie organizował linowe atrakcje, ale że w planach jest zejście do Studniska – najgłębszej jaskini na Jurze – dowiedzieliśmy się dopiero przy zlotowym ognisku. Po niespiesznych przygotowaniach wyjechaliśmy z obozowiska w kierunku koordów jaskini. Dojechaliśmy do przydrożnego parkingu, z którego do celu dzieliło nas jeszcze kilkaset metrów, w linii prostej ;-) miłego spaceru przez las. Po krótkim marszu dotarliśmy do okazałego wejścia do jaskini Pod Sokolą Górą, która jednak nie była celem naszej wyprawy, chociaż z nim sąsiaduje. Samo wejście do Studniska nie wygląda okazale – niewielka nisza w skale, akurat, żeby schować się przed niespodziewanym deszczem… jednak to tylko pozory, ponieważ do dna pierwszej sali jest ponad 30 metrów pustki.

Ranwers mota uszy królika

Po dotarciu na miejsce podzieliliśmy się przygotowaniami: Osił przygotował stanowisko ćwiczebne, gdzie mniej doświadczone osoby miały przećwiczyć sobie wychodzenie po linie w pełnej ekspozycji. W tym czasie razem z Burakiem przygotowaliśmy stanowisko zjazdowe.

Burak zakłada taśmy

 Już na etapie przygotowania zjazdu wyszła awaria sprzętu: podczas opuszczania liny na dno pierwszej sali, okazało się, że lina jest uszkodzona. Prawdopodobnie poprzedniego dnia, kiedy wspinaliśmy się “na wędkę” na jurajskich skałkach lina musiała trzeć o występ skalny, przez co jej oplot uległ uszkodzeniu. Zignorowanie takiego problemu mogło nieść ze sobą tragiczne konsekwencje, szczególnie, że zjazd miał zostać wykonany zgodnie z SRT (Single Rope Technique – metody eksploracji oparte o jedną linę, prowadzoną w pionach w taki sposób, żeby nie była ona narażona na uszkodzenia). Konieczne było wyciągnięcie całej liny, rozmontowanie węzłów, stanowiska i przygotowanie wszystkiego odnowa. Druga lina nie miała już żadnych uszkodzeń, przygotowałem z niej stanowisko zjazdowe i opuściłem na dno studni.

Roszponka zapinana prze Osiła ;-)

W tym czasie Osił pomagał pozostałym ćwiczyć podchodzenie na linie, przepinki oraz zjazdy na sąsiednim stanowisku ćwiczebnym, które przygotował zaraz po dotarciu do wejścia do jaskini. Każdy miał okazję poćwiczyć, przypomnieć sobie lub zapoznać się z metodami zjazdu, podchodzenia na linie oraz przepinek dzięki szerokiemu przekrojowi sprzętu dostępnego na miejscu.

Przepinka Roszponki

Przygotowania ElSora

Burak małpuje

Within Bacardi ćwiczy przepinkę

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ranwers przed wyjściem z progu

Ponieważ to ja przygotowywałem stanowisko, motałem taśmy i sznurek, to do mnie należał pierwszy zjazd – samym sobą zaświadczałem, że wszystko działa prawidłowo, cokolwiek zrobiłem źle, zemści się na mnie. Tym razem podchodząc do krawędzi studni, czuję adrenalinę – czy na pewno dobrze zawiązałem wszystkie węzły? Czy wszystkie karabinki są dobrze założone i zakręcone? Czy sprawdziłem linę i tym razem nie jest uszkodzona? Czy kotwy nad studnią faktycznie są w dobrym stanie i wytrzymają? Zbyt długie wahanie tylko utrudnia sprawę a zrobić krok w przepaść i tak nie leży w ludzkie naturze –  dlatego staram się szybko “wyjść z progu”, chociaż zdaje mi się, że zajmuje mi to całą wieczność. Ułamek sekundy i… już wiszę na linie – pół metra od skał, ponad trzydzieści metrów od skał… wszystko jest jak trzeba, mogę zjeżdżać :-D

Burak czeka na swoją kolej

Zjazd zaczyna się w średniej wielkości studni, ale już po kilku metrach ściany odsuwają się. Dookoła słychać popiskiwanie nietoperzy, zaniepokojonych niecodziennymi odwiedzinami. Strop jaskini jest ciągle blisko, ale dno… do dna moja czołówka nie sięga – niby wiem, że lina doszła do dna, ale ciągle zjeżdżam w ciemność. Ściany jaskini są coraz dalej – czołówka oświetla już tylko niewielki ich obszar, a w dole… ciągle sznurek niknie w ciemności. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile czasu zjeżdżałem – pewnie tyle, co Burak, Osił i Elsor, którzy zjeżdżali po mnie, czyli kilka minut – ale dla mnie trwało to bardzo długo.

Burak czeka na swoją kolej

W końcu stopy docierają do dna, jeszcze tylko ze dwa metry pochyłości i stoję stabilnie na dnie jaskinie. Wypinam linę z przyrządu zjazdowego, sięgam po radio i “lina wolna!” daję znać, że następny śmiałek może iść w moje ślady. Rozglądam się po jaskini – latarka ciągle oświetla tylko niewielką powierzchnię bezpośrednio przede mną, schodzę kilka metrów, żeby lepiej się przyjrzeć przejściu do następnej sali, a w tym czasie Burak już przygotował się do zjazdu. Szybko wracam do liny, żeby asekurować go z dołu, chociaż wiem, że zjazdy to dla niego nie pierwszyzna.

Burak przed wyjściem z progu

Zjeżdżając Burak zachwyca się jaskinią – głośno mówi (krzyczy? jest tak wysoko, że chyba jednak krzyczy) o swoich wrażeniach.
Burak zjechał, we dwóch rozglądamy się po pierwszej sali – przeogromnej – żeby sprawdzić, gdzie jest przejście dalej musimy podejść bliżej ściany. Jako trzeci ma zjeżdżać Osił – prawdziwy wyjadacz jeżeli chodzi o liny, jesteśmy o niego spokojni, już widzimy jego sylwetkę na tle otworu wejściowego… Mam awarię – słowa, których nikt nie chce usłyszeć podczas jakiejkolwiek eksploracji – kolejny skok adrenaliny, szczególnie mocny, bo co takiego mogło się stać, że Osił zatrzymał się na samym początku? Stanowisko? Lina? Uprząż?

Osił nad studnią

Na szczęście sprawa okazuje się prosta i już po kilku minutach Osił bezpiecznie jest na dole. Następny zjeżdża ElSor, który po kilku minutach również jest na dole.

Wredna Bestia przygotowuje się do zjazdu.

Naciek piaszczysty

Jesteśmy we czterech na dnie pierwszej sali – więcej osób na razie nie zjedzie, niestety mamy mniej szpeju, niż chętnych na eksplorację i będziemy się zmieniać. Zwiedzamy Salę Pochyłą oraz następujące po niej: Salę Nacieków Kalcytowych, Salę Nacieków Piaszczystych oraz Salę Zawaliskową.
Każdy jest zachwycony widokiem, każdy inaczej daje o tym znać. Po krótkiej dyskusji decydujemy ukryć kesza na skraju Sali Pochyłej, tuż przed korytarzem prowadzącym do Przeczucia Maryny. Kilka fotek i decyzja: czas na następnych.

 

Wredna Bestia nad studnią

Ponieważ ktoś musi sprawdzać następnych do zjazdu oraz ktoś musi zostać do samego końca, żeby sprawdzać wychodzących, gramy w marynarza. Wypada, że ja wychodzę pierwszy (znowu pierwszy ;-) ), a Osił zostaje do końca.

Within Bacardi zaczyna zjeżdżać.

Wychodząc na linie tak naprawdę powinno pracować się nogami – to tak, jakby robić przysiady, ze 120-150 przysiadów, tylko bez podłogi pod stopami ;-) . Potocznie mówi się na to “małpowanie”, od nazwy przyrządu, którym najintensywniej trzeba pracować podczas wychodzenia.

Burak po wyjściu na linie

Podobno małpowałem trochę ponad kwadrans, chociaż miałem wrażenie, że trwało to dużo dłużej. Gdzieś w połowie wyjścia przyszedł kryzys – czołówka znowu ledwie docierała do stropu, dna oraz ścian, a ja zawieszony na centymetrowej linie miałem wrażenie, że nie przemieszczam się do góry, pomimo włożonego wysiłku.

Within Bacardi po wymałpowaniu studni.

Kiedy w końcu wymałpowałem do samej góry, okazało się, że zostawiłem sobie zbyt krótki kawałek wolnej liny, żeby stanąć na półce wejściowej. Po krótkiej, ale stresującej chwili bezradnego wiszenia nad studnią, udało mi się przepiąć w taki sposób, żeby bezpiecznie wyjść ze studni wejściowej. Czas na następnych eksploratorów.
Kolejna schodzi Wredna Bestia – kiedy ja wyszedłem zziajany i zlany potem, ona już czekała na swoją kolej.

Zmęczenie po wyjściu...

Spakowaliśmy wszystkie przyrządy zaciskowe razem z drugim aparatem do torby transportowej, którą do jaskini zabierała ze sobą Bestia. Sprawdzenie uprzęży, przepięcie i sprawdzenie przyrządu zjazdowego… i już Wredna Bestia wisi na linie nad 32-u metrowej wysokości komorą wejściową jaskini Studnisko.

... i ogromna satysfakcja

W tym momencie żałowałem, że nie możemy razem zjechać na dół, ale jeszcze będzie po temu okazja. Zanim zdążyłem odpocząć po męczącym wyjściu Wredna Bestia już była na dole, a na swój zjazd czeka Within Bacardi. Kolejne sprawdzenie uprzęży, przyrządu zjazdowego i kolejna eksploratorka zjeżdża do Studniska.

Zmęczenie...

Każdy wychodzący z jaskini czuł, że te 32 metry małpowania dały się weznaki. Czas wyjścia po linie wahał się pomiędzy 15-ma a 20-ma minutami i każdemu dawał w kość. Ale poza zmęczeniem na twarzy każdego widać było radość i satysfakcję.

... i satysfakcja

Zdobycie Studniska naturalnie kieruje myśli w kierunku jaskiń tatrzańskich. Mam nadzieję, że nie minie rok od posadowienia kesza w Studnisku, do eksploracji oraz okeszowania jaskiń tatrzańskich… chociaż do tego jeszcze daleka droga.

Orzeźwienie zmęczonego.

Do Jaskini Studnisko, najgłębszej jaskini Jury Krakowsko-Częstochowskicj, podczas tej wyprawy zjechali (w kolejności zjazdu): Ranwers, Burak, Osił, ElSor, Wredna Bestia, Within Bacardi.

Satysfakcja z eksploracji

Wszyscy wyszli z jaskini o własnych siłach. Wszyscy wyglądali na zadowolonych. Więcej o jaskini znajdziecie na tej stronie, a założonego przez nas kesza znajdziecie tutaj, zapraszamy :-)

Within Bacardi wpina się do asekuracji.

Burak, Ranwers oraz Osił

Wyprawa zajęła nam większą część dnia, ale zdecydowanie było warto!

Wypisywanie logbooka

Wredna Bestia z Burakiem i Osiłem

 

Wredna na przejściu pomiędzy salami

 

Wredna Bestia, Within Bacardi i Osił

 

Wredna Bestia z Osiłem i ElSorem

 

Komentarzy: 8 .

  1. sebastian pisze:

    Coś wspaniałego!

  2. czajorek pisze:

    Bajeczka, niesamowite, gratulacje dla wszystkich założycieli – świetna akcja, super opis, fantastyczne fotki…
    aż mi się przypomniała Kara Śmierci i znów mi ciary przeszły

    pozdrowienia… czajorek

  3. Tuptuś pisze:

    Do jaskini Studnisko można wchodzić tylko od 1września do 15 listopada rozporządzenie RDOŚ

    http://pza.org.pl/download/141090.pdf

    • MikloBit pisze:

      I to jest konkret który zamyka sprawę.
      Niestety zamyka też legalny dostęp do kesza dla 99,9% populacji keszerów.

      • Ranwers pisze:

        Konkret zamykający sprawę naszego wejścia, to fakt.
        Ale nie zamykający dostępu do kesza – tylko pokazujący dużo dłuższą ścieżkę do osiągnięcia celu ;-) Ja kurs taternictwa zacznę w najbliższym warszawskim terminie, a decyzja została podjęta właśnie podczas opisywanej wyprawy.

    • Ranwers pisze:

      Dzięki, postaram się, żeby odpowiednie informacje znalazły się w opisie kesza. Czy możesz napisać, jak można sobie wyklikać ten dokument, oraz inne, dotyczące innych jaskiń (na jednej stronie)? Przyznam, że chodząc po stronie PZA trafiłem tylko na tą stronę:
      http://sktj.pl/epimenides/jura/stud_p.html
      gdzie o nietoperzach i ograniczeniu w dostępie nie ma słowa.
      Mając wykaz jaskiń z ograniczeniami wstępu, unikniemy takich sytuacji na przyszłość (a mamy plany penetracji innych jaskiń na Jurze oraz stawiania tam keszy)

      • Zaborz pisze:

        „Na jednej stronie …” jakaś kpina i tyle.
        Do tej pory w opisie kesza nie ma informacji o kolonii nietoperzy i dostępności jaskini.
        Widać wandalizm bierze przewagę nad rozumem.
        Żałosne.

Dodaj komentarz


Możesz dołączyć zdjęcie do komentarza klikając tutaj.

OC

OpenCaching w Polsce

STRONA GŁÓWNA | FORUM | ABC GEOCACHINGU