Wszystkie bunkry Linii Mołotowa 1
meteor2017, 27 stycznia 2012

Był pogodny czerwcowy dzień, ptaszki ćwierkały, wiatr kołysał łany zbóż, bunkry ukryte w krzakach strzegły drogi… klasyczna cisza przed burzą. Oto bowiem z najmniej spodziewanego kierunku, ze wschodu, zbliżała się Białostocka Brygada Zmotoryzowana (w składzie: zbyszaci i Nickiel), natomiast od zachodu pociąg pancerny wiózł Pułk Cykloułanów Mazowieckich (lavinka i meteor2017).

No dobra, w tytule jest małe oszukaństwo, bo powinien on brzmieć: „Wszystkie schrony bojowe Punktu Oporu Prosienica (część 1) i PO Podbiele, oraz kilka z PO Skłody (część 2) Linii Mołotowa”, ale przyznacie, że tak jak jest brzmi lepiej 😉 Okeszowaniem tzw. Linii Mołotowa zajęli się Snuffery, Artix i Nina, później kolejni geokeszerzy zakładali skrzynki w bunkrach bezkeszowych, tak więc w chwili obecnej bodaj wszystkie bunkry z PO Prosienica i Podbiele są okeszowane… a nawet jeśli jeszcze jakiś kryje się w krzakach, to być może ktoś go wkrótce znajdzie i uzupełni braki na mapie.


PO Prosienica 1 (OP1403)

Pierwszy schron, do którego dotarliśmy ok. godziny 14:00, to PO Prosienica 1. Tutaj też podjechali do nas zbyszaci i Nickiel, którzy od rana byli w terenie i zdobyli już większą część PO Prosienica. Chwila odpoczynku, pogaduchy, wymiana GeoKretów, wpisy do owncache’y… a gdy ekipa białostocka ruszyła dalej, my spięliśmy rowery obok schronu i z buta ruszyliśmy szukać dwóch sąsiednich bunkrów.


PO Prosienica 2 (OP1404)           PO Prosienica 18 (OP1484)            PO Prosienica 9 (OP141C)

Dwójkę znaleźliśmy szybko, ale trochę się zeszło zanim namierzyliśmy rurę w której kryje się kesz, a potem nie mogłem go wyciągnąć… podczas gdy ja się siłowałem, lavinka podeszła od drugiego końca i wyjęła bez problemów. Z nr-em 18 mieliśmy pewien problem, szukaliśmy zasadniczo GPS Free, dopiero gdy były trudności z namierzeniem schronu, odpalaliśmy GiePSa w telefonie (wtedy nie mieliśmy jeszcze ładowarko-akumulatorka i wiedzieliśmy że baterii na trzy dni nie starczy). Tutaj właśnie musieliśmy złapać sygnał, za to ze skrzynką poszło szybko. Potem wróciliśmy do rowerów i podjechaliśmy do nr-u 9.


PO Prosienica 9 (OP141C)                       Dziwaczne kapliczki (OP1427)

Ledwie dotarliśmy do dziewiątki, zaczęło solidnie padać. Niestety bunkier był wysadzony, więc schowaliśmy się w przedsionku, co prawda było dosyć ciasno, ale ochronę przed deszczem dawał przyzwoitą. Chwilę przestoju poświęciliśmy na małą przekąskę, w niszy piknikowej serwowane były: kawa i herbata z termosu, kanapki do samodzielnego montażu z przywiezionych składników (chleb z GSu w Danikowie), oraz ciasteczka na deser.

W międzyczasie szukałem też skrzynki pod betonową płytą… a właściwie nie tyle szukałem, co ją wyciągałem i zajęło mi to sporo czasu. Nie odważyłem się całkowicie wleźć do środka i przy pomocy kijaszków próbowałem ją dotargać w zasięg ręki, a gdy już było blisko, skrzynka turlała się wgłąb i spod płyty dolatywały moje soczyste wiąchy, zaś echo odpowiadało „mać, mać, mać…” . W końcu jednak udało się.

Gdy już przestało padać, rowery zostawiliśmy spięte w przedsionku, a sami ruszyliśmy szukać kapliczek, oraz nr-u 10, no i momentalnie przemoczyliśmy spodnie prawie do pasa. Skrzynkę kapliczkową znaleźliśmy, ale chcieliśmy też obejrzeć inne kapliczki i oczywiście najdłużej szukaliśmy tych, co były tuż za bunkrem. Na szczęście nie mieliśmy spotkania z tym dziwnym gościem jak Snuffery (więcej zdjęć kapliczek na Picasie, oraz w opisie i logach skrzynki).


PO Prosienica 10 (OP141F)

Dziesiątki szukaliśmy długo i namiętnie, nawet GiePS nie pomagał. Dopiero gdy wreszcie udało się ją namierzyć, okazało się że są to ruiny małego schronu, ukryte w krzakach na stoku wzgórza. Maskowały się świetnie, a to był nasz pierwszy jednoizbowy bunkier, podczas gdy my szukaliśmy takiego dużego jak poprzednie.


PO Prosienica 7 (OP1411)

Pojechaliśmy kawałek dalej piaszczystymi drogami, skitraliśmy rowery w sosnowym zagajniku i miedzami do kolejnych trzech bunkrów. Do siódemki dotarliśmy mokrymi trawami, a na miejscu okazało się, że mogliśmy pod sam schron dojechać rowerem. Tutaj przydają się buty z dobrą podeszwą, bo dolny poziom zaściełają zwoje przerdzewiałego drutu kolczastego. Moje sandały trekkingowe posiadają podeszwę grubą i solidną, żaden drut im niestraszny, ale musiałem chodzić bardzo ostrożne, by nie skaleczyć się od góry.


.                           PO Prosienica 17 (OP144D)                               PO Prosienica 16 (OP144C)

Siedemnastka była strzeżona szyszką… zastanawialiśmy się, co oznacza „szukaj za szyszką” w logach i okazało się, że należy to rozumieć dosłownie. Szesnastka natomiast, była totalnie przemoczona, niestety słońca nie było, to przesuszyć nie mogliśmy, tyle co przetarliśmy wnętrze i zawartość. Niestety logbook był kompletnie mokry, wpisać się nie dało, ale pieczątkę wbić i owszem. Zapasowe logbooki pechowo zostały w sakwach rowerowych, ale dwa dni później jak wracaliśmy z Podbieli, specjalnie pojechaliśmy tędy i podskoczyłem dołożyć suchy logbook.


PO Prosienica 13 (OP1424)

Trzynastka faktycznie była nieco pechowa, daliśmy tutaj d… ciała na całej linii i straciliśmy mnóstwo czasu. Jechaliśmy sobie boczną drogą gruntową, a tu w bok w kierunku bunkra odbija dróżka, no to my za nią, niestety dróżka po chwili znikała. Tutaj wpadliśmy na głupi pomysł, bo powinniśmy porzucić rowery na skraju zagajnika, ale nie chciało im się ich spinać, bo skoro to tylko jedna skrzynka i tuż za zagajnikiem, to dojdziemy. A potem wpadliśmy na jeszcze głupszy pomysł (rosły one chyba w tym zagajniku jak grzyby po deszczu), by nie wracać tak samo, ale miedzą dobić do drogi którą opuściliśmy… problem w tym, że okazało się, że i ona znikała zaraz po tym jak z niej zjechaliśmy i targaliśmy rowery miedzami w mokrej trawie i trochę naokoło nadkładając sporo drogi.


PO Prosienica 3 (OP1406)

Do P-3 dało się podjechać, mimo że dróżka znikała, ale ugór był porośnięty niską, lichą roślinnością, więc dało się jechać (nawet pod górkę). Bunkier malowniczy, a w środku ptaszki uwiły sobie gniazdko. Obok do brzózki przypięliśmy rowery i dalej z buta do P-20.


.                               PO Prosienica 20 (OP148A)                                  PO Prosienica 11 (OP1421)

Do P-20 najkrótsza droga biegła na siagę przez pole… ale że pole obsiane było zbożem, wybraliśmy przynajmniej dwa razy dłuższą drogę miedzami, by nie deptać upraw. Później jeszcze podjechaliśmy do P-11 i był to ostatni bunkier pierwszego dnia.

Tutaj warto zaznaczyć, że fakt wysadzenia części bunkrów, ma też pewne plusy dodatnie – dzięki temu możemy zapoznać się z elementami konstrukcyjnymi, niemal jak w przekroju. Poza tym schrony stanowią wspaniałe zbiorowisko roślinności naskalnej, a dach porastają murawy, czy nawet niewielkie drzewka. Ach, mieć taki skalniak zwieńczony trawniczkiem w ogródku… a wnętrze schronu mogłoby robić za piwniczkę.


Poprzez miedze, poprzez łąki, poprzez leśne ścieżki wąskie, cztery łapy psa unoszą w świat, Łapy, łapy, cztery łapy, a na łapach pies kudłaty, kto dogoni psa? kto sogoni psa?

Gdy tak wędrowaliśmy miedzami, w pewnym momencie lavince biegnącej z górki, załączyła się piosenka, która stała się hymnem naszej wyprawi na Linię Mołotowa. Posłuchajcie i wy: link.


nocleg przy PO Prosienica 1, oraz Противотанковый ров przed założeniem

Na nocleg wróciliśmy do jedynki, która okazała się idealnym miejscem biwakowym. Płaska polana wyściełana sosnowymi igłami, dużo drewna w okolicy, a co najważniejsze – miejsce ustronne, z dala od główniejszych dróg, a nawet od bocznej leśnej sporo w bok. Wieczór spędziliśmy przy ognisku, susząc przemoczone części garderoby, oraz pichcąc sobie kolację, a rowery umieściliśmy w bunkrze dla ochrony przed deszczem.

Gdy rano obudził nas budzik, okazało się, że pada deszcz, no szlag by to… poranną kawę i napoje do termosu przygotowałem więc na epigazie, a śniadanie spożyliśmy w namiocie. Gdy skończyliśmy jeść, deszcz przestał padać i mogliśmy się zbierać. Z dobrych wiadomości – zbyszaci i Nickiel zakończyli misję i dostaliśmy od nich SMSa, że wszystkie skrzynki w PO Prosienica i PO Podbiele są. Zanim odjechaliśmy, zrobiłem też sesję zdjęciową gotowej do założenia skrzynce.


rów przeciwczołgowy na mapie topograficznej

Wybierając się na Linię Mołotowa, postanowiliśmy że wzbogacimy projekt o kolejną skrzynkę, jednak na odnalezienie jeszcze jednego bunkra szanse były małe. Przeglądając okolice z podkładem różnych map na stronie OC, zauważyłem, że najprawdopodobniej w pobliżu schronów jest rów przeciwczołgowy, a przy takim obiekcie skrzynki nie ma.


Противотанковый ров (OP389F)

Podczas gdy lavinka siedziała w poziomkach, ja poszedłem wzdłuż rowu poszukać miejscówki. Rów bardzo malowniczy, raz jest w lesie, kiedy indziej wśród pól i zarośnięty trawą i krzaczkami jałowca. Wkrótce wytypowałem charakterystyczny pniak i zakopałem pod nim skrzynkę.


Grób Bohaterów (OP2DDA)                 Guty-Bujno (OP140F)                Guty-Bujno II (OP141B) .

Po drodze mijaliśmy skrzynki przy mogiłach zbiorowych, czy wręcz regularnych cmentarzach. Otóż rów przeciwczołgowy został wykorzystany przez hitlerowców jako mogiła (nie musieli kopać, bo już był wykopany). Wyjaśniło się przy okazji, dlaczego cmentarze są podłużne.


Sowieckie Poziomki Bojowe

A skoro już wspomniałem o poziomkach… było ich zatrzęsienie, a wielkością dorównywały czasem drobnym truskawkom, a ja w życiu nie najadłem się tak poziomek jak wtedy. Podejrzewamy, że były to Sowieckie Poziomki Bojowe, które miały spowalniać marsz wrogich wojsk, nam spowalniały, nie raz, nie dwa utknęliśmy w poziomkach. W ogóle, poziomki rosły najczęściej w pobliżu bunkrów i rowów, po tym że zaczynają się zagony poziomkowe poznawaliśmy że zbliżamy się do schronu. Warto się wybrać na Linię Poziomkową na początku lata, my byliśmy w drugiej połówce czerwca.

Dodam jeszcze, że z logów dowiedzieliśmy że inni nazywali linię umocnień Linią komarowa… gdy my tu byliśmy, komarów szczęśliwie dużo nie było. Najwięcej pojawiało się wieczorem, ale na to receptą było ognisko, którego dym skutecznie je odstraszał.


Bunkier „Pod Paprotką” (OP2E34)

Ale, ale! ja tu się zagłębiam w kolejne dygresje, a miało być o bunkrach! Już wracam do tematu. Pierwsze skrzynki bunkrowe drugiego dnia były założone przez Tati i etna&marsów.

No i tutaj coś mi się pomyliło i myślałem że pierwszy jest bunkier typu EM-85. No to schodzę na poziom -1, szukam, szukam i nic. Szukam miejsca ze spoilera, też nic. Przetrząsam podziemia po raz kolejny, aż tu nagle słyszę z góry okrzyk lavinki: „Jest skrzynka!” Początkowo myślałem, że widzi z góry gdzie jest ukryta, ale nie, ona ją znalazła na górze. Bo to nie ten bunkier… to był bunkier typu Paprotka Bojowa. Nawet jak podchodziłem do schronu, to stwierdziłem „O, tutaj to chyba na każdym bunkrze paprotki rosną, bo następny ma paprotkę nawet w tytule”.


EM-85 PO Prosienica (OP2DB5)

Od poprzedniego schronu, ten oddziela zapora z Sowieckich Poziomek Bojowych, jakoś się przedarłem, obfociłem bunkier, a lavinki nadal nie ma… utknęła w poziomkach. Dopiero musiałem po nią ruszyć z odsieczą. Tutaj o dziwo szukałem już na właściwym poziomie, pojemnik w klimatach militarnych, a obok zaimprowizowana strzelnica (więc zbliżając się, należy nasłuchiwać, czy ktoś nie strzela).


PO Prosienica 25 (OP1811)

Rowery w krzaki i myk do nr-u 25. Niby obok powinien być kolejny rów przeciwczołgowy, ale skrzynka już założona i tam w rowie spędziliśmy sporo czasu, więc u już nie szukaliśmy.


PO Prosienica 5 (OP140D)                                PO Prosienica 12 (OP1423)                              .

Piątka, to malowniczy, mały bunkierek tuż przy drodze krajowej nr 8. I wydawało by się, że przekraczanie szosy jest jedynym niebezpieczeństwem w tym miejscu. Błąd, nawet mały schron potrafi pokazać pazurki, lavinka zdrowo przydzwoniła wychodząc z niego, że potem miała na głowie śliwkę zwieńczoną strupem. A skrzynka tak dobrze zamaskowana jako śmieć, że początkowo odrzuciłem ją na bok i przekopywałem piasek dalej. Obok zostawiliśmy rowery i szybki skok w bok do dwunastki.


PO Prosienica 4 (OP140C)

Jako że minęła właśnie godzina czternasta, była najwyższa pora na tradycyjny meteorowy 2 o’clock, czyli przerwa na kawę oraz drugie śniadanie. W zasadzie postój mieliśmy zamiast zrobić kawałek dalej, jak odjedziemy od głównej drogi, ale przy schronie nr 4 okazało się, że skrzynka jest kompletnie przemoczona. Dlatego zarządziliśmy tutaj postój, a że słońce akurat świeciło, to mogliśmy zawartość podsuszyć rozłożywszy na elemencie maskującym.


PO Prosienica 21 (OP148C)

Napełniwszy żołądki i uzupełniwszy poziom kofeiny we krwi, zdobyliśmy jeszcze jeden bunkier przy szosie, by przejechać przez wieś Prosienica i wbić się w ostatnią grupę schronów.


PO Prosienica 19 (OP1485)

Podjazd do lasku, rowery w krzaki i jakieś 100 metrów marszu do kolejnego bunkra. Dziewiętnastka, mimo że wysadzona w powietrze i kompletnie zniszczona, była jednym z bardziej malowniczych bunkrów… taki postbunkrowy ogród japoński. Lubię takie kamienne kompozycje obrastające mchami, paprociami, skalniakami, drzewkami, a do tego sterczące ma wszystkie strony powyginane zbrojenie i inne żelastwo.


PO Prosienica 23 (OP154F)                              PO Prosienica 24 (OP165D)                               .

 Z PO-23 szybko poszło, ale PO-24 był problem… schron kompletnie zniszczony, niewiele co z niego zostało i wydawałoby się, że trudno przeoczyć miejsce ukrycia, gdy jest spoiler. Teoretycznie tak, ale w praktyce spędziliśmy tu mnóstwo czasu i jak tonący złapaliśmy się brzytwy… znaczy… eee… telefonu do przyjaciela i już jakoś poszło.


PO Prosienica 22 (OP154E)

Malownicza kolekcja stalowych belek, wyglądały jakby kiełkowały z ziemi… a jeden dwuteownik idealnie pasował na półeczkę. Tak sobie wyobraziłem, że siedzę sobie tu wieczorkiem, gapię się na pole i zachód słońca, obok na ognisku gotuje się kolacja, a na tym kawałku stali jak na półeczce stoi kubek z herbatą… ech, no i znów się rozmarzyłem.

 
PO Prosienica 8 (OP1412)                                    PO Prosienica 6 (OP140E)                              .

Z ósemką i szóstką był problem, bo nie dało się do nich dotrzeć nie przechodząc przez pole. W drodze do ósemki obeszliśmy ją miedzami prawie naokoło, dochodząc do miejsca gdzie najbliżej jest do schronu, by jak najmniej deptać zboże, a tak już ścieżka wydeptana przez poprzedników, z której też skorzystaliśmy. Widać zapuścili  dokładnie taki sam algorytm szukania drogi. Podobnie było zresztą w przypadku szóstki, która okazała się Tajną Sowiecką Składnicą Elektroniki… kto by się spodziewał, że już wtedy dysponowali taką technologią.


PO Prosienica 14 (OP1425)

 PO-14 był strzeżony przez duchy ruskich gierojów… nie polecamy więc zdobywania go o północy, ale w środku dnia nie takie duchy straszne, jak je malują.


PO Prosienica 15 (OP1426)

Nr 15 był naszym numerem 26, czyli ostatnim schronem na trasie. Z tego tez niewiele się zachowało, zlokalizowany jest na skraju żwirowni i dodatkowo został wzmocniony kamykami żwiru wykraczającymi poza standardową rozmiarówkę… swoją drogą, nazwa żwirowni „Prosienica II” brzmi jak nazwa skrzynki. Zanim pojechaliśmy dalej, spożyliśmy jeszcze pożegnalne knapki, bo już w brzuchach nas ssało.

PO Prosienica zdobyta, ale że jesteśmy w dobrej formie, jedziemy dalej. Na PO Podbiele! c. d. n.

Zobacz też:
– pocztówki z Linii Mołotowa (PO Prosienica dzień 1)
pełna galeria wjazdu na Picasie
relacja zbyszatych
PO Prosienica wg tATO

Dodaj komentarz


Możesz dołączyć zdjęcie do komentarza klikając tutaj.

OC

OpenCaching w Polsce

STRONA GŁÓWNA | FORUM | ABC GEOCACHINGU