Misja Pronit
rubeus, 2 stycznia 2012

data: grudzień 2011
miejsce: Teren dawnych zakładów ZTS Pronit w Pionkach
misja: zdobycie skrzynek, eksploracja opuszczonych budynków i znalezienie miejsca godnego na zasadzenie jeszcze jednego kesza
grupa uderzeniowa: wredna_bestia, ranwers, burak (weterani miejsc niebezpiecznych), rubues (nowicjusz)

 

Pomysł wyprawy (dla niektórych ponownej) do Pionek, narodził się podczas warszawskich Mikołajek 2011. Sama eskapada doszła do skutku dwa tygodnie później. Pierwotnie w skład ekipy mieli wchodzić oprócz wyżej wymienionych, również r00t7 i martuś.

Po dotarciu do Pionek i bezskutecznym poszukiwaniu alternatywnego miejsca wbicia się na teren Pronitu, została podjęta decyzja o ataku od strony skrzynki OP4079 ZTS Pronit – Brama 4.
Gdy już dostaliśmy się tam gdzie chcieliśmy, ruszyliśmy zdobywać kesze. Na pierwszy ogień poszedł OP4570 Proces nitracji.

Zważywszy na „okoliczności przyrody” w postaci opuszczonego budynku, pełnego różnych dziur, kawałków gruzu i resztek sterczącego żelastwa, było całkiem miło i „lajtowo” :-)

Po drodze do następnego kesza zwiedziliśmy sobie jeden „porządniejszy” budynek nieprodukcyjny,

ale  punkt programu pt.  „Pronit – Wieża ciśnień” ( OP4265) przyciągał nieodparcie.

Wejście do wieży kusząco zapraszało do eksploracji wnętrza,

a schody i poręcze choć wyglądają na całkiem solidne,

podobnie jak pośrednie piętra…

… to w wielu miejscach jest to złudna iluzja bezpieczeństwa

Zanim dostałem  się na szczyt,  kolega Burak już  zdążył podjąć kesza. Mnie pozostało tylko robienie zdjęć elementów zbiornika…

… oraz widoków roztaczających się z wieży.

Potem ruszyliśmy na eksplorację innych budynków na terenie, szukając miejsca godnego założenia kesza.

„A może by tak tu wsadzić mikro-magnetyka ? ” :-)

… fajna willa – ja wiem, że nie urbex, ale ja bym okeszował :-)

i jeszcze jeden ciekawy budynek, który mnie nęcił (lubię taką architekturę).

W czasie gdy towarzystwo extremalne ruszyło na eksplorację dachu, aby sprawdzić czy ma potencjał na zasadzenie kesza…

… ja zająłem się (między innymi) fotografowaniem detali poręczy na schodach (co ja zrobię, że lubię takie smaczki. Zresztą nie ja jeden ze znanych mi keszerów :-) )

Potem było zwiedzanie jeszcze jednej potencjalnej miejscówki…

Następnie ruszyliśmy ku kolejnej pozycji na liście keszy do zdobycia, mijając po drodze kilka ciekawych (jak dla mnie ) budynków…

… a była nim skrzynka Pronit – Szczyt wieży ciśnień OP456F

Tym razem wnętrze było ciut bezpieczniejsze, ale w podjęciu kesza znów „wysłużyłem” się kolegą burakiem – ja w 1/3 wysokości drabiny wiodącej ku najwyższemu poziomowi wieży, stwierdziłem że wliżć to może wlizę, ale z zejściem miałbym problem.

  A potem nastąpiła prawdziwa przygoda – exploracja starej elektrowni. Tu dałem się namówić, mimo silnych oporów na zmierzenie się z lękiem wysokości – było warto.  To jak się tam dostaliśmy, co w środku zobaczyliśmy i które kąty odwiedziliśmy, niech pozostanie tajemnicą. Lepiej pewnych rzeczy publicznie nie ujawniać. 
Na „pamiątkę” zostawiliśmy kesza: OP4617 Elektro. Po ekstremalnych doznaniach, poszwendaliśmy się jeszcze trochę po terenie Pronitu, odnajdując różne ciekawe miejsca…

Niedługo potem, wraz ze zbliżającym się zmierzchem nastąpiło zakończenie przygody. Może tam jeszcze wrócę,  kto wie… Chętnie bym założył jakieś „nie ekstremalne” kesze – dla osób „towarzyszących” (takich jak ja ) jako coś do samodzielnego podjęcia, a przerywniki dla wielbicieli mocnych wrażeń :-)

Generalnie jak na pierwszy raz, wyprawa bardzo mi się podobała, choć podczas „zwiedzania” niektórych miejsc miałem pietra, czy aby coś na łeb nie zleci, tudzież ja gdzieś nie zlecę. Parę razy musiałem sobie powtarzać „nie patrz w dół, patrz przed siebie i podziwiaj widoki” :-).

Lojalnie uprzedzam. Nie jest to teren na samotną eksplorację. Niebezpiecznie jest nie tylko wewnątrz budynków, ale również wokół nich. Nie mówię o tak „banalnych” sprawach jak przysypane liśćmi, bądź zarośnięte doły i fundamenty po różnych zbiornikach – ale w niektórych miejscach wciąż są niebezpieczne chemikalia, a i ponoć materiały wybuchowe też siedzą w ziemi – lepiej trzymać się dróg i wyraźnych ścieżek.

W kategoriach: Kesze
Tagi: ,
Rekomendacje: 23

Komentarzy: 19 .

  1. meteor2017 pisze:

    Przyjemna okolica :-) Trzeba będzie wiosną jakąś wycieczkę rowerową Radom-Pionki-Dęblin (lub na odwyrtkę) uskutecznić… Tak patrzę na te wieże ciśnień i mi się łezka w oku kręci, bo w Skierniewicach niedawno wyburzyli wieżę z moją skrzyneczką :-(

  2. rubeus pisze:

    @meteor – z rowerami, to może być ciężkawo wbić się na teren.

  3. r00t7 pisze:

    @meteor : z rowerem nie ma sensu tam jechać ;) nie zwiedzisz większości. jak już to gdzieś go zostawić i uderzać na teren

  4. meteor2017 pisze:

    Nieraz już rowery spinaliśmy w krzakach lub w jakimś budynku, a sami ruszaliśmy dalej.

  5. Ranwers pisze:

    Teren po ZTS Pronit ciągle jest niebezpieczny – chemikalia znajdują się na całym terenie. Nie polecam też eksploracji terenów poza obecnie okeszowanym terenem – tam ciągle są budynki z materiałami wybuchowymi, z którymi niewiele się robi. Można trafić na nie zupełnie przypadkowo, a metody składowania urągają jakimkolwiek normom bezpieczeństwa. Trochę ponad rok temu na terenie zakładów miał miejsce tragiczny wypadek, w którym zginął młody chłopak – właśnie w wybuchu.

    • r00t7 pisze:

      dodatkowo nie polecam otwierania żadnych pojemników jawnie nieoznaczonych jako skrzynka, a tym bardziej potrząsać takowymi

    • Agresth pisze:

      Owszem teren Pronitu jest niebezpieczny, jednakże chciałbym sprostować informację dotyczącą wypadku. Zgadza się, mój sąsiad zginął w wypadku na terenie zakładu, jednakże było to wynikiem jego własnych eksperymentów z ładunkami wybuchowymi.

    • Agresth pisze:

      Kilka praktycznych informacji dotyczących ZTS Pronit. Od wielu lat całymi ekipami chodziliśmy tam na eksploracje i nie było większych problemów. Obecnie nieco bałbym się włazić na wieżę ciśnień, gdyż z tego co pamiętam schody (drewniane) były w opłakanym stanie, a jak wszyscy wiemy proces niszczenia postępuje z roku na rok. Jak widać na powyższym przykładzie – można tam wleźć. Jednym z wielu miejsc, przez które można się łatwo dostać do Pronitu jest brama 4. Skrzynka przy niej umiejscowiona została właśnie w celu ukazania miejsca dalszej eksploracji. Radzę zachować szczególną ostrożność także z innego względu. Nie tak dawno na terenie zakładu zmieniła się firma ochroniarska, która nie zajmuje się już siedzeniem w stróżówkach i oglądaniem TV, a łażeniem po całym terenie i właśnie wyłapywaniem takich, jak my. Kilka osób miało z tego powodu już nieprzyjemności.
      Należy wspomnieć również, iż obszar Pronitu wchodzi w skład tzw Pionkowskiego Parku Przemysłowego, który z roku na rok sukcesywnie zasiedlany jest przez kolejne prywatne firmy (mieści się tam między innymi zakład utylizacji śmieci, czy kilka małych przedsiębiorstw). Nie jest to więc teren do końca opuszczony.
      Na teren kombinatu można wejśc na legalu przez bramę 1, jednakże do tego celu wymagane jest uzyskanie przepustki – nie wiem, jakie są warunki jej uzyskania, ale jak tylko zasięgnę informacji nie omieszkam przekazać jej dalej.

      To kilka praktycznych informacji, które powinien wiedzieć każdy eksplorator zapuszczający się na teren ZTS Pronit. W razie jakichkolwiek pytań służę pomocą.

      • r00t7 pisze:

        idąc od bramy 4 nie ma ani jednej tabliczki zakaz wstępu, więc taka ochrona jest na nic ;) ba, wielu ludzi robi sobie tamtędy skrót.
        z wieżą tak źle nie jest

        • Agresth pisze:

          Tabliczki… należy wspomnieć, że w tamtym miejscu coś takiego, jak ogrodzenie prawie w ogóle nie istnieje. Ochrona zmieniła się całkiem niedawno, jakoś świeżo po Waszej wizycie :> Początkowo słyszałem to, jako ploty, natomiast teraz jest to sprawa namacalna, gdyż na szczątkach ogrodzenia zmieniane są tabliczki reklamujące firmę ochrony. Fakt faktem, jeżeli będzie się w miarę ostrożnym i cichociemnym to nie powinno być problemów.

  6. Agresth pisze:

    Witojcie raz jeszcze! Dzisiaj wybrałem się na zimowe Pronitowanie i mając aparat zorkię pięć zrobiłem kilka zdjęć. Poniżej podaję link.

    Udało się odkryć 2 kesze, konkretne informacje o tym, dlaczego pozostałych nie udało się znaleźć zamieszczam w logach poszczególnych skrzynek.

    Śpieszę jednocześnie donieść, że z tą zmianą ochrony to chyba jedna wielka ściema, bo na teren zakładu wchodzi się tak samo, jak dawniej, czyli bez żadnych problemów. Mijało mnie kilka osób i ani słowem się nie odezwali.

    Znalazłem również kolejne wejście, dzięki któremu jeszcze szybciej można dostać się do Pronitu. Kordy do niego podam w swojej skrzynce OP4079.

    Link do zdjęć

    https://plus.google.com/photos/105074767886335060055/albums/5705677782500624497?authkey=CKfyls7e5cLRBg

  7. Agresth pisze:

    Podsumowując jeszcze. Gdyby ktoś z Was wybierał się do Pronitu i potrzebował przewodnika, to proszę o kontakt, cały czas jestem na miejscu:-)

  8. Tanmar pisze:

    Płot od strony stawu w połowie rozebrany. Pustki i ruiny. I kanały bez zabezpieczenia. Chyba rozbiórka się rozpoczęła.

Dodaj komentarz


Możesz dołączyć zdjęcie do komentarza klikając tutaj.

OC

OpenCaching w Polsce

STRONA GŁÓWNA | FORUM | ABC GEOCACHINGU